Kategorie bloga
Denerwują mnie moje dzieci! - co zrobić, by nie zostać sfrustrowaną matką?

Denerwują mnie moje dzieci! - co zrobić, by nie zostać sfrustrowaną matką?


"Może jestem złą matką, może coś robię nie tak, ale są dni, kiedy mam ochotę zamknąć moje dzieci w szafie i uciekać, gdzie pieprz rośnie (to jest najłagodniejszy scenariusz, w głowie mam o wiele gorsze wersje)! Czasem krzyczę na nie bez opamiętania, a potem chce mi się płakać. Denerwują mnie porozrzucane zabawki, te ciągłe wrzaski i to, że jestem z nimi cały czas sama. Jestem jak bomba z tykającym zapłonem. A mój mąż jest ciągle w pracy. Czy tylko ja tak mam? Dziewczyny, pomóżcie, bo zwariuję." 
 

To historia Alicji przedstawiona na naszym  rodzicowym forum. I okazuje się, że nie jest sama. Ale czy jest złą matką? Czy nie ma prawa być zdenerwowana, zmęczona czy smutna? Co zrobić, by macierzyństwo nie było pasmem nieszczęść, nie kojarzyło się z hasłem "uciemiężona matka Polka"? 

Skąd ta frustracja?

TWOJE ŻYCIE WYGLĄDA TAK...


Polub ilustrację na Facebooku!

...A MOŻE WYGLĄDAĆ TAK! :) 

Góra prania i prasowania, zakupy, obiad, sprzątanie, mąż i trójka rozbrykanych dzieci. Zmęczona, zła, nieumalowana. Na pytania odpowiadasz krzykiem, na męża wyskakujesz z zębami, masz ochotę wszystkich pobić. Wszystko na Twojej głowie. Koleżanki o Tobie zapomniały, a ty zapomniałaś już co to znaczy dobra książka i sukienka? A seks? Jaki seks?!?

A teraz przenosimy się do innego świata. 

Ty - umalowana, pazurki zrobione, dzieci - nakarmione, pranie - rozwieszone, obiad na stole. Mąż przynosi kwiaty i całuje Cię na powitanie i zabiera dzieci na spacer...zapowiada się miły wieczór. Słoneczne popołudnie, kawka na tarasie, super książka, cisza, spokój i relaks...Bajka? Nie! To może być Twój świat. 

Ale najpierw poszukajmy przyczyny frustracji. NA PEWNO nie jesteś złą matką! - to z miejsca wykluczamy.

Co może jednak tę frustrację powodować? Zadaj sobie pytanie, czy nie występuje u Ciebie kumulacja takich składników codzienności jak:

  •  nadmiar obowiązków domowych
  •  przemęczenie i brak snu
  •  przesadne dążenie do perfekcji
  •  niekorzystanie z pomocy innych (tylko czasem trzeba poprosić ;))
  •  niechęć do oddania władzy w domu mężowi - strach przed utratą pełnej kontroli
  •  brak odskoczni od życia rodzinnego - pasji, sportu, koleżanek
  •  oddalenie się od partnera, poczucie osamotnienia, brak wsparcia i poczucia bliskości
  •  brak pewności siebie
  •  dobre rady płynące od wszystkich dookoła.

To wszystko razem wzięte po dłuższym czasie zaczyna nas przerastać. Brakuje czasu na wszystko, a już najbardziej na własne potrzeby. Bo po co mi nowa bluzka, lepiej kupię dziecku piętnastą koszulkę (Nie nie nie, tak już nie robimy!) . Sytuacja jest jeszcze trudniejsza, gdy brakuje nam partnera - wyjechał, odszedł lub po prostu całymi dniami pracuje. Niestety po dłuższym czasie stajemy się coraz bardziej bezradne, smutne i przygnębione. to najprostsza droga do ciężkiej choroby - depresji.

Co może pomóc?

Jeśli czujesz, że zaczynasz na każdym kroku krzyczeć na dzieci i obwiniać je za to, że na nic nie masz czasu - porozmawiaj z psychologiem. To żaden wstyd - to mądra decyzja odpowiedzialnej mamy. Nie jesteś ze wszystkim sama. 

Psycholodzy twierdzą, że największą przyczyną frustracji u mam jest brak czasu dla siebie. Codzienne powinny zadbać o to, by mieć chociaż 15 minut na przeczytanie książki, czasopisma dla kobiet, wyjście na spacer, ćwiczenia fizyczne. Bez tego staną się złe na cały świat. Ale to one same MUSZĄ o siebie zadbać. Nikt za nich tego nie zrobi.

Jak to zrobić? Oto wskazówki:

  • Znajdź każdego dnia czas dla siebie - wyznacz porę dnia, kiedy nikt z domowników nie może Ci przeszkadzać. Kup sobie dobrą książkę, włącz trening z Chodakowską lub po prostu odpocznij przy dobrej kawie. I uśmiechnij się!
  • Zadbaj o siebie - wyrzuć rozciągnięty dres, nałóż ładną bluzkę, zrób makijaż - poczujesz się zdecydowanie lepiej.
  • Zorganizuj swój dzień - wyznacz sobie zadania do zrobienia, spisz je na kartce i skreślaj te wykonane. Użyj kalendarza lub specjalnych organizerów. To naprawdę pomaga.
  • Spróbuj się troszkę poruszać - nie musisz od razu biegać w maratonach, krótkie ćwiczenia poprawią Ci samopoczucie. Nie jutro, dzisiaj!
  • Wyjdź z domu - umów się z koleżankami, zapisz się do kosmetyczki, wyskocz na zakupy - może nie codziennie, ale raz na jakiś czas przyda się taka odmiana
  • Naucz się prosić o pomoc - męża, rodziców, rodzeństwo - oni czasem nie wiedzą, że czegoś potrzebujesz. A proszenie nie boli - sama się przekonaj :)
  • Zaangażuj męża/partnera do opieki nad dziećmi. Nic tak nie działa na mężczyzn jak pochwała. Powiedz mu, że świetnie zajmuje się dziećmi i może zabrałby je dziś na spacer. Świetnym pomysłem są tak zwane męskie wyprawy, albo dni tylko z tatą.
  • Wyznacz każdemu obowiązki domowe - nie możesz robić wszystkiego sama - dzieci powinny dbać o swój pokój, mogą też czasem wynieść śmieci. Najlepszym sposobem będzie wspólne ustalenie obowiązków domowych i konsekwentne ich przestrzeganie. W sklepach znajdziesz specjalne tablice do ich spisywania. 
  • Jeśli masz możliwość - wróć do pracy. Wiele kobiet podkreśla, że jeśli nie wróciłyby do pracy byłyby o wiele gorszymi matkami. Coś w tym jest - kontakt z ludźmi wymaga większego dbania o siebie, pozwala zmienić otoczenie, robić coś innego niż tylko pranie i gotowanie.
  • Nie użalaj się nad sobą - to w niczym nie pomoże :) 
  • Wyluzuj troszkę - nie musisz być perfekcyjną panią domu! Ciągłe sprzątanie zabawek jest bez sensu. Wyznacz sobie dni na sprzątanie i zaakceptuj to, że dom to nie muzeum. Czy nie będziesz potem żałować, że zamiast cieszyć się życiem biegałaś ze szczotką?
  • Doceń to co masz! Dzieci to prawdziwy skarb!

Nie musisz zrobić tego wszystkiego na raz. Nie musisz też wykorzystać każdej wskazówki. Ale gwarantujemy Ci, że jeśli choć kilka z nich uda Ci się wprowadzić w życie zniknie frustracja, będziesz dla siebie bardziej atrakcyjna (Twój mąż też to zauważy ;)). 

Alicja napisała nam, że postanowiła wziąć się w garść i zawalczyć o czas dla siebie. Stwierdziła, że nie jest tylko mamą, ale też żoną i kobietą. Przeprowadziła trudną rozmowę z mężem. Wyrzuciła wyciągnięty dres. Od kilku dni biega z koleżanką. Na razie na krótkie dystanse, ale powoli się rozkręca. I już poczuła zmianę, nie krzyczy tak często na dzieci.

Twoja historia jest podobna? Masz taki sam problem? Powiedz nam o niej. Zostaw komentarz pod tym wpisem - jak jest u Ciebie, co chciałabyś zmienić? Możesz to także napisać na naszym forum lub na Facebooku. Razem coś zaradzimy :) 

 


Komentarze