Kategorie bloga
Nie ingerujesz w konflikty między dziećmi, „bo muszą nauczyć się same dogadywać”? Oto 5 sytuacji, w których to podejście jest złe.

Nie ingerujesz w konflikty między dziećmi, „bo muszą nauczyć się same dogadywać”? Oto 5 sytuacji, w których to podejście jest złe.


Gdybyśmy reagowali na każde „Maaaamoooo, a on mi zabrał…”, nie starczyłoby nam czasu na nic innego – rozstrzyganie wszystkich konfliktów między dziećmi to praca na pełny etat. Nic dziwnego zatem, że tak często mówimy: „Rany, dogadajcie się sami, nawet nie chcę tego słyszeć”, co ma zwykle pozytywne skutki. „Zwykle”, bo bywają i wyjątki. Oto 5 sytuacji, w których wkroczenie rodzica jest niezbędne.


Nawet w karate potrzebna jest czasem interwencja trenera. Zdjęcie: pixabay.com

1. Silniejsze dziecko bije słabsze.

Gdy bije się dwóch braci, obaj traktują to jak próbę sił i lekceważą twoje ostrzeżenia („tylko mi potem nie przychodzić z płaczem!”), a potem rzeczywiście któreś niechcący mocniej obrywa – cóż, ostrzegałaś i wyrzucenie obu do pokoju jest w pełni usprawiedliwione.

Jeżeli jednak silniejsze dziecko bije słabsze i robi to w agresywny sposób, nigdy tego nie lekceważ. Młodsze dziecko – bo to właśnie o nie zwykle chodzi, nie ma się do kogo zwrócić, gdy boleśnie obrywa od rodzeństwa. Urządź dzieciom pogadankę, zapowiedz konsekwencje bicia (np. kara w postaci zakazu oglądania bajek czy słodyczy) i wyjaśnij słabszemu, że ma przychodzić w razie każdego kolejnego incydentu. Jeśli nie uzyska wsparcia od ciebie, to gdzie?

2. Jedno z dzieci nie sprząta.

„Tu ma być posprzątane, za 10 minut przychodzę i sprawdzam!” – rzucasz i zamykasz drzwi do pokoju dzieci. Po chwili jedno przychodzi z informacją, że drugie (często o wiele młodsze) ma w nosie rodzicielskie polecenie albo słyszysz gorącą kłótnię, w której przebija się: „no zacznij sprzątać!”. To nie kłótnia, ale sprzeciw wobec niesprawiedliwości. Jeśli zapowiesz karę za nieposprzątany pokój, to bardziej pracowite posprząta za wszystkich, by tylko jej uniknąć – to naprawdę niesprawiedliwe!

Jeśli dziecko, które nie chce sprzątać, ma już około 3 lat, nie odpuszczaj mu (a jeśli jest młodsze i nie do końca sobie radzi – pomóż mu). Inaczej starszak szybko zacznie reagować niechęcią na młodsze dziecko, a maluch z kolei nauczy się, że więcej mu wolno. Pokaż leniuszkowi, co ma robić i w razie czego – wyciągnij konsekwencje.

3. Któreś z dzieci jest wyśmiewane.

 To częsta sytuacja na spotkaniach rodzinnych. Jedno z dzieci przychodzi do dorosłych i mówi: „Mamo, ale oni się ze mnie śmieją”, na co ci odpowiadają: „Oj Antoś, idź się bawić, dogadajcie się”. O tym, dlaczego warto reagować, mówi Martyna, mama 5-letniego Oskara:

- Byłam kiedyś na imprezie towarzyskiej, na której było sporo dzieci. Mój syn poskarżył się, że dzieci się z niego śmieją. Zbyłam go, przyznaję. Potem, w drodze do łazienki, usłyszałam, co się dzieje w pokoju dziecięcym. Starsze dzieci dosłownie nabijały się z Antka – że ma mały pokój, że jest głupi, że na pewno ma głupie zabawki. Syn płakał i próbował przekonać ich, że wcale tak nie jest, a ja myślałam, że mi serce pęknie. Zrobiłam tam porządek w trzy minuty i kazałam ich wszystkim przeprosić syna i zacząć się z nim normalnie bawić. Atmosfera się oczyściła, a dzieci opanowały, ale długo miałam wyrzuty sumienia, że od razu nie zareagowałam – dodaje Martyna.

Gdy dziecko znajduje się w nowej grupie (szkolnej czy np. na imprezie dziecięcej), upewniaj się, czy przypadkiem sytuacja nie jest poważniejsza niż sądzisz.

4. Jedno z dzieci nie chce się dzielić, ale chce zabawki innych.

Zabawki, słodycze lub jeszcze coś innego – reaguj, gdy zauważasz jawną zachłanność jednego ze swoich dzieci. Twoja rola polega na tym, aby wytłumaczyć, jak należy się zachowywać, a jak absolutnie nie. Dziecko nie chce się dzielić puzzlami, ale chce np. autko brata? Wyjaśnij, że dostanie, gdy się podzieli i koniec kropka. Nie zrzucaj obowiązku wyznaczania zasad na drugą pociechę.

5. Jedno z dzieci jest odrzucane.

I w tym przypadku chodzi głównie o grupę dzieci, które spotykają się z okazji np. urodzin. Kiedy słyszysz „ale oni nie chcą się ze mną bawić, mamo!”, na wszelki wypadek sprawdź, czy rzeczywiście malec nie jest odrzucany. Jeśli tak jest i pada: „ty nie będziesz się z nami szukał, nie chcemy cię, bo jesteś za mały”, dziecko nie ma co ze sobą począć, jest zupełnie bezradne – a przecież odrzucenie jest jednym z najbardziej przykrych uczuć. Reaguj i wytłumacz reszcie, że tak nie można i bawić mogą się wszyscy, koniec, kropka – to jedyna słuszna rzecz, którą można zrobić.

Nie zawsze słowa "Dogadajcie się między sobą" są dobre dla dzieci. Z reguły wystarczy drobna interwencja rodzica, ale czasem warto zastanowić się, czy jedno z dzieci nie jest poszkodowane i zdominowane przez drugie. Wydaje nam się, że to taka dziecięca rozrywka, a w bardziej wrażliwym dziecku trauma może pozostać na całe życie.


Komentarze